
Pierwsza była cegła i nawet nie mogę sobie przypomnieć producenta. Coś z niemieckich firm. Dobra jako broń podręczna, bo ciężka i guza mogła nabić. Zła nie była jako telefon, ale bez bajerów. Dostałam ją w spadku po koleżance. Potem miałam Nokie 3310. Są na zasłużonej emeryturze w pudełku w domu, wyciągane jak coś się zadzieje. Bateria już słabizna, ale traktowane jak stacjonarny (wciąż na ładowarce) jeszcze jakoś działają. Ech ten Snake na zielonym tle

.
Kolejno Siemens ME 45 aparat czołg. 8 lat i całkiem jeszcze nieźle działa. Ostatnio ma go moja mama, bo swój oddała do naprawy. Na dzwonienie i smsy bateria jeszcze starcza na jeden dzień, co i tak jak na 8 letni telefon intensywnego użytkowania przez co najmniej 4 lata daje dobre wyniki w porównaniu z taką nokią 97 mini (nie ma jeszcze miesiąca a juz bateria pada po jednym dniu). Ten też dostałam w spadku (ME45).
Na abonament wzięłam SE k700i. Fajny fonik. Ostatnio go rozkręciłam, wyczyściłam klawiaturę i joystick i pożyczyłam kuzynce (ma się te telefony w trybie ratunkowym). Po 700 przyszedł czas na 800i. Lubimy się nadal i mimo nowej Nokii n97 mini wciąż przy mnie w torebce

.
Nowa Nokia też na abonament, ale większość ceny zapłacona z uzbieranych przez 10 lat punktów w programie 5 Plus. Musiałam wpłacić tylko 10 procent wartości (czyli jakieś 50 zeta) i Nokia moja. Resztę kasy miałam z tego programu zbierania punktów. Fajna sprawa.
Z Nokią i symbianem jeszcze się zaprzyjaźniamy. czasami idzie opornie, ale może z czasem będzie lepiej.
Pozdrawiam wszystkie moje telefony i forumowiczów